|

Surowe siostry, grota z kamienia, suchy chleb i woda dla męczenników za środowisko, czyli ekologiczna kawiarnia od kuchni.
Agata Marszałek: Gdyby mogła pani podać pięć ekologicznych miejsc Poznania, co znalazłoby się na liście?
Patrycja Cieślińska, współwłaścicielka ekowiarni: Pięć ekologicznych miejsc? Na pewno ekowiarnia, mamy w Poznaniu Zielony Bazar, gdzie można nabyć w sobotę ekologiczne produkty. Mamy bardzo fajny Sklep ze Zdrową Żywnością na ul. Podgórnej, gdzie przemiłe Panie doradzą i ściągną poszukiwane produkty. Wypełniony po brzegi eko i zdrowymi produktami sklepik na ul. Zejlanda. Po sąsiedzku w Pasażu Apollo mamy sklepik z ekologicznymi i naturalnymi kosmetykami. Od jakiegoś roku zauważyłam, że jest prawdziwy wysyp proekologicznych interesów i inicjatyw. Moda ma również swoje pozytywne aspekty, to cieszy.
Jak się ma ogólnie ekologiczny duch mieszkańców?
Kasia Cieślińska, współwłaścicielka ekowiarni: W Poznaniu, podobnie jak i w każdym innym miejscu Polski, znajdziemy prawdziwych ekomaniaków, którzy starają się żyć w stu procentach ekologicznie, ale i całą masę takich, którzy ekologię i wszystko co ekologiczne biorą za fanaberię części społeczeństwa i utrudniający życie zbytek. Mieszkają tu ludzie którzy może nie żyją na co dzień super ekologicznie, ale są otwarci, wrażliwi i nie jest im obojętne czy reklamówka, którą bezmyślnie wciska im pani w sklepie posłuży im 10 minut, a potem będzie kilkaset lat rozkładać się w środowisku. Ci ostatni są nadzieją dla naszego środowiska i przyszłych pokoleń. Uważam, że za taką sytuację w naszym kraju odpowiada tylko i wyłącznie brak właściwej edukacji społeczeństwa. Na dobrą sprawę od kilku lat ratuje nas tylko „moda na ekologię” a to powinna być świadoma, również wyuczona postawa każdego człowieka, a nie jakiś tam hit.
Jak ekowiarnia odnajduje się w tej mieszance?
Patrycja: Cały czas zdarzają się ludzie, którzy nie wchodzą do nas, bo nie wiedzą czego się tu mogą spodziewać. Myślą chyba, że w środku zastaną ekosurowe siostry, grotę z kamienia, suchy chleb i wodę dla męczenników za środowisko. Na całe szczęście istota ludzka to ciekawskie stworzenie i często przełamie się, wejdzie żeby pooglądać i przekonuje się, że to bardzo przyjazne ludziom i naturze miejsce.

Jak w ogóle doszło do powstania kawiarni?
Patrycja: Powstała z potrzeby serca. To miejsce, gdzie łączymy pracę z pasją. Fascynację naturą z potrzebami organizmu , potrzebę przyjemności z satysfakcją z prowadzenia życia fair play. Możemy w końcu dać upust wszelkim niekonwencjonalnym rozwiązaniom, które nasuwały się przez lata pracy w innych miejscach. Ekowiarnia to takie trochę eksperymentalne miejsce jak na polskie realia. Wiedziałyśmy to, otwierając ją trzy lata temu i wiemy to dziś, bowiem do nas przychodzą wszyscy, którzy myślą o ekobiznesie. Nie jest to łatwy kawałek chleba, ale daje dużo satysfakcji.
Co mnie ogromnie cieszy, to fakt, iż spotkać tu można wrażliwych, bardzo pozytywnych, przyjaznych ludzi, zwracających uwagę na swoje wybory, raczej bardzo pozytywnie zakręconych. Gdyby ktoś się zapytał gdzie szukać męża, odpowiedziałabym: w ekowiarni oczywiście!
Wchodzimy po raz pierwszy do tej strasznej groty. Jaki zapach wita nas w progu?
Kasia: Szarlotki, świeżo mielonej kawy, grzanego wina, ciasta czekoladowego – tego, że jest na gryce, prawie nikt nie wyczuje, nawet jej zagorzali przeciwnicy; gotującej się zupy lub zapiekanych w aromatycznym sosie pomidorowym pod mozarellą ziemniaków, zapiekanki na kaszy gryczanej z pomidorami suszonymi, warzywami i kozim serem. Zależy od dnia i chwili. Ciągle się tu coś gotuje lub piecze. Rzeczy codzienne i niesłychane, uwielbiane lub nierozumiane. No bo nie każdy rozumie, że można upiec ciasto czekoladowe na kaszy gryczanej. Po co? A jest niesamowite, mocno czekoladowe, a do tego niesłychanie zdrowe. Albo ciasta bez cukru. A w jakim celu je słodzić, jeżeli mają w sobie tyle naturalne występującej, choćby w daktylach słodyczy, że dodawanie cukru, miodu czy czegokolwiek więcej byłoby po prostu marnotrawstwem i przesadą.

Co koniecznie powinniśmy spróbować?
Kasia: Wszystkiego tu trzeba spróbować! Ja niczego nie polecam, chcę by ludzie sami wybrali, słuchając głosu organizmu, to na co ma ochotę, czego mu potrzeba. Dlaczego słuchamy obcych ludzi co mamy dziś zjeść, a nie słuchamy organizmu? Czy to będzie witaminowa bomba, powstała ze zmiksowania świeżych warzyw i owoców, czy to będzie rozgrzewająca zupa, dająca sytość i ciepło zapiekanka z kaszy gryczanej z warzywami i kozim serem. A może chwila przyjemności przy ciastku czekoladowym, przecież każdy ma od czasu do czasu taką potrzebę i święte prawo do niej. Tu każdy znajdzie to coś dla siebie, nawet gdy jest na diecie bezmlecznej, bezglutenowej, bez jaj lub innej kombinacji. Nasza kuchnia wiele proponuje, czasem wydaje mi się, że zbyt wiele, ale trudno tym cudownym tworom natury odmówić, odmówić tych przyjemności sobie i ludziom.


A prywatnie? Za czym przepadacie?
Patrycja: Uwielbiamy sałatę! Sałaty nieziemsko są dobre i pięknie zaspokajają potrzeby organizmu na pokarm. Podajemy je w najprostszy sposób, taki, który stworzyła sama natura. Nie rwiemy sałaty, co często ludzi dziwi. Ktoś stwierdził, że to niewygodne. Uważamy, że zmusza to tego, by jeść powoli, nacieszyć oko pięknym pokrojem liści, delikatną, soczystą zielenią ogórka, kształtem słoi buraczka, zabawnym kształtem radosnych kiełków. To prawdziwa przygoda spotkać na swoim stole taką sałatę. To jak wyprawa do letniego ogrodu. A przecież tak mało mamy w mieście kontaktu z naturą. Nie wspomnę o tym, że niekrojone dłużej zachowują ulotne witaminy i życiowy wigor.
Kasia: Ogólnie lubimy tu wszystko co dobre, gruboziarniste, mało pocięte, błonnikowe, z naturalnej, przyjaznej środowisku i człowiekowi uprawy. Wymyślamy, zmieniamy, udoskonalamy i staramy się jeszcze bardziej gdy zachodzi taka potrzeba udziwnić, przybliżyć w szarej codzienności produkty proste, polskie i niewiarygodne, a często w naszych czasach zapomniane, wyparte przez chińszczyznę, włoszczyznę i inne. Społeczeństwo pałaszuje makarony, ryże, a nie zna smaku kaszy jaglanej. Mało tego, uważa ją za niedobrą, choć najczęściej nigdy nawet nie próbowało. Nie do uwierzenia. Lubimy ciężką pracę, która zaspakaja nie tylko potrzebę pieniędzy, ale i inne, bardziej wzniosłe. Lubimy zapach pieczonych jabłek i płomień świecy o zmierzchu.


Raz na jakiś wybucha dyskusja na temat smaku ekologicznych produktów. Sceptycy zarzucają entuzjastom przesadę w zachwalaniu ekożywności, która ma mieć lepszy smak w porównaniu do konwencjonalnej. Co pokazuje praktyka w ekowiarni?
Patrycja: Smak to bardzo subiektywne odczucie, trudno o nim dyskutować, a jeszcze ciężej porównywać i porównywać odczucia różnych osób. Nie wiem czy właśnie smak ekologicznych produktów sprawia, że ludzie kierują się w nasze progi. Ja osobiście wiem, że trudno wyczuć różnicę w smaku kaszy gryczanej konwencjonalnej a gryczanej ekologicznej, ale gdy jem jabłko lub truskawkę to różnica jest bardzo duża. Ekologiczne polskie z naszego regionu i od najbliższego dostawcy są zrywane gdy są dojrzałe. To właśnie sprawia, że ich smak i zapach jest słodszy, pełniejszy. Ogromne znaczenie ma również fakt, że wyciągnęły ze zdrowej ziemi jej dobro, minerały i to sprawia, że są bardziej wartościowe biologicznie. Niestety brakuje tego owocom powszechnie dostępnym, dojrzewającym na sklepowych półkach, które urosły szybko na wyjałowionej i wyeksploatowanej ziemi. Te owoce najczęściej smakują papierowo i są mało pożywnym paliwem dla naszych organizmów. I nawet gdy nasze kubki smakowe nie wyczuwają super smaku owocu ekologicznego, to i tak warto taki kupić, bo wyczuwa jego moc nasz organizm. I to jest potwierdzone moimi osobistymi obserwacjami. Po dobrych jakościowo produktach zupełnie inaczej funkcjonujemy. Dostarczając pełnowartościowego pożywienia zaspokajamy zapotrzebowanie organizmu na składniki niezbędne do życia. Organizm, który ma dostarczone wszystkie biochemiczne substancje, działa prawidłowo, łatwiej radzi sobie z chorobami. Niezaśmiecany metalami ciężkimi i pozostałościami pestycydów, herbicydów i innych, nie musi prowadzić wewnętrznej walki z intruzem, nie jest ciągle obciążony. Bardzo rzadko interpretujemy złe samopoczucie jako wynik złego odżywiania. Może zabrzmi to trochę ezoterycznie i mi samej ciężko jest się do tego przyznać, ale w roślinach pochodzących z ekologicznych upraw jest zupełnie inna, dobra energia. Przyłapałam mój organizm na tym, że funkcjonuje entuzjastycznie po każdym posiłku i nie chodzi tu o sam fakt podniesienia się poziomu cukru we krwi, jak po zjedzeniu batona. To jest długofalowe, pozytywne uczucie. Myślę, że nasi klienci wracają tu nie tylko dlatego, że coś odpowiada ich kubkom smakowym, ale dlatego, że zaspakaja również potrzeby ich organizmów, co powoduje bardzo przyjemne, pozostające na długo doznania. Nie wiem czy potrafię to dobrze opisać, ale to działa i nie jest to tylko sam smak.

Ekowiarnia mieści się w Poznaniu, ul. Ratajczaka 18
zdjęcia : ekowiarnia
|