Błąd
introimage
ŚWIAT I LUDZIE najchętniej czytane

Nadchodzi zdrowa ściema

introimage
ŚWIAT I LUDZIE najchętniej czytane

Które przedszkole jest najbardziej zielone?

introimage
ŚWIAT I LUDZIE najchętniej czytane

Nie spalaj swojego zdrowia

02 Aug
Nadchodzi zdrowa ściema
Napisane przez Karolina Wnęk |
Opublikowane w ŚWIAT I LUDZIE Poprawiane: poniedziałek, 12 czerwca 2017 13:04
 
rozmiar czcionki zmniejsz czcionkę zwiększ rozmiar czcionki
Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Fast food, słodzone napoje oraz słodycze mogą być zdrowe. Bo w świecie reklamy wszystko jest możliwe. Leanwashing właśnie wkracza do Polski.


Przepis na zdrowie


Ciastko biszkoptowe z kremem jako śniadanie dla dziecka? Dla większości rodziców jest to absurdalny pomysł. Ale nie dla młodej, szczupłej, atrakcyjnej mamy – z wdziękiem rekomenduje puszyste ciastko, które zaraz zostanie zjedzone przez jej syna. To był udany poranek! - mówi z radością i przybija piątkę z sympatycznym misiem. Właśnie poznaliśmy sekret pożywnego, zdrowego śniadania, przy którym nie będzie marudziło dziecko – taki płynie komunikat z reklamy telewizyjnej ciasteczek biszkoptowych Lubisie.

 

 

Strona internetowa produktu poszerza wiedzę na temat zdrowego śniadania według Lubisie Śniadanko. Czytamy: „Żeby maluch zaczął smacznie i pożywnie dzień, podaj mu Lubisia Śniadanko o jego ulubionym smaku z herbatką, a do tego mały jogurt naturalny i obraną ze skórki, podzieloną na cząstki mandarynkę. Z owocu usuń pestki, jeśli dziecko może samo sobie z nimi nie poradzić”. Wniosek pierwszy: ciasteczka są skierowane do małych dzieci. Warto przy okazji zwrócić uwagę na położony nacisk na mandarynkę. Wydawać by się mogło, że grupa docelowa, do której jest kierowany produkt, nie wie jak podać dziecku mandarynkę. Opis produktu, i tu kolejny cytat: „LU Petitki Lubisie Śniadanko to nowy i ciekawy pomysł na element śniadania i radosny poranek dla Twojego dziecka. Te miękkie ciasteczka biszkoptowe w kształcie misia są wypiekane z mąki pełnoziarnistej i wypełnione przepysznym nadzieniem z serkiem waniliowym. LU Petitki Lubisie Śniadanko nie zawierają żadnych konserwantów ani sztucznych barwników.” Wniosek drugi: ciasteczka są dodatkiem do śniadania (tylko dlaczego reklamowa mama podaje dziecku tylko Lubisia, bez owoców?) oraz są naturalne, w domyśle: zdrowe dla dzieci. Zobaczmy zatem skład produktu, z nadzieniem morelowym (składu nie znajdziemy na stronie internetowej): zboża 29% (mąka pszenna pełnoziarnista 15,5%, mąka pszenna 13,5%), syrop glukozowo-fruktozowy, olej roślinny, jaja, cukier, stabilizator (glicerol), mleko w proszku: odtłuszczone 2,2% i pełne 1,4% (ekwiwalent 34% mleka świeżego), emulgatory (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane kwasem mlekowym, estry kwasów tłuszczowych i glikolu propylenowego), ser twarogowy w proszku 1,1%, substancje spulchniające (difosforan disodowy, wodorowęglan sodu), maltodekstryna, glukoza, przecier morelowy w proszku 0,6%, sól 0,23%, regulator kwasowości (kwas mlekowy), kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, aromaty. Składniki odżywcze: w 100g: 6,1g białka, 56,5g węglowodanów, w tym 25,5g cukru, 14,5g tłuszczu, 2 g błonnika. W ciastku(45g): 2,7g białka, 25,5g węglowodanów, w tym 11,5g cukru, 6,5g tłuszczu, 0,9g błonnika. Kaloryczność: w 100g: 375 kcal, a w ciastku(45g): 169 kcal.

 

W ciastku znajduje się 15,5% pełnoziarnistej mąki wobec 13,5% zwykłej, białej mąki. Ta dwuprocentowa przewaga pełnoziarnistej mąki nad białą dała producentowi argument o skierowaniu do konsumentów informacji o ciastku wypiekanym z pełnoziarnistej mąki. Na drugim miejscu, pod względem ilości, znajduje się syrop glukozowo-fruktozowy, z którym obecnie walczą świadomi konsumenci w Stanach Zjednoczonych. Syrop ten jest otrzymywany z kukurydzy i zawiera wyłącznie cukry proste, głównie glukozę i fruktozę. Jest on chętniej wykorzystywany w produkcji ciastek czy słodzonych napoi niż biały cukier uzyskany z buraków, gdyż nie ulega krystalizacji. Syrop glukozowo-fruktozowy sprzyja tyciu i cukrzycy, gdyż zawarta w nim fruktoza jest w całości przetwarzana w organizmie człowieka na trójglicerydy i nastawia ciało na produkcję tkanki tłuszczowej, zwłaszcza gromadzącej się wokół narządów wewnętrznych. Co więcej, potęguje apetyt na słodycze. Na dalszej pozycji w składzie Lubisiów znajduje się „pyszny” serek, w praktyce 1,1% sera twarogowego w proszku oraz jego smak, przecier morelowy w proszku 0,6%. W jednym ciastku znajdują się prawie trzy łyżeczki cukru. Wniosek trzeci: to, że produkt nie zawiera konserwantów ani sztucznych barwników, nie oznacza, że nie zawiera w składzie niezdrowych niespodzianek. Wniosek czwarty: w reklamie został podany wybrany skład produktu, atrakcyjny dla konsumenta.

 

Zdrowa ściema – jest, ale jak udowodnić?


Wysoko przetworzone produkty oznaczone jako „naturalne”, słodkie przekąski, które są „niskokaloryczne”, obuwie sportowe, które kształtuje sylwetkę, słodycze „pełne witamin”, „odchudzająca” odzież i bielizna, gazowane, kolorowe napoje „light” - jeśli produkt jest promowany jako korzystny dla zdrowia, podczas gdy większość jego aspektów przemawia za jego szkodliwością, możemy mówić o zjawisku leanwashingu, w wolnym tłumaczeniu, zdrowej ściemy. W Polsce leanwashing nie jest w ogóle znany, przynajmniej z nazwy. Tymczasem Stany Zjednoczone, światowa stolica otyłych, zaczyna walczyć z nieuczciwymi reklamami, które mącą w głowie przede wszystkim dzieci i młodzieży.  

 

W kwietniu 2012 roku z inicjatywy Enviro Media powstał lewanwashingindex.com, którego celem, podobnie jak greenwashingindex.com, jest napiętnowanie nieuczciwych reklam. Podczas gdy greenwashingindex zajmuje się eko ściemą, reklamami zabawionymi fałszywą ekologią, leanwashingindex koncentruje się na reklamach promujących pseudozdrowotne produkty. Na czele zdrowych ściemniaczy znajduje się napój PepsiCo Sierra Mist Natural. Sierra Mist Natural to odnowiona marka Sierra Mist, w której składzie został zmieniony rodzaj cukru, a składniki barwiące na te pochodzenia organicznego. Marka jest promowana jako „naturalna”, „zdrowa”. Problem tkwi w ilości cukru: w niecałym ¼ litrze napoju znajduje się 25g cukru, około 6 łyżeczek. Równie krytyczne jest oceniana reklama zestawów Happy Meal McDonald`s, która wygląda jak kampania społeczna. Jej przesłanie jest jasne: Kupujesz Happy Meal – pomagasz chorym dzieciom. Na indeksie znalazł się również owocowy napój, słodzony cukrem, który według reklamy jest zdrowy tylko dlatego, że jego spożycie pokrywa 100% zapotrzebowanie na witaminę C oraz B1. Mamy również płatki Lucky Charms, które krzyczą na opakowaniu „z pełnego ziarna”, natomiast przemilczają fakt, że owszem, cztery porcje płatków zaspokajają całodzienne zapotrzebowanie na pełne ziarna, ale przy okazji dostarczają 80 gramów cukru (około 20 łyżeczek!). Jeśli reklama Lubisiów byłaby emitowana w Stanach Zjednoczonych, z dużym prawdopodobieństwem znalazłaby się na leanwashingindex. Reklama Nutelli już tam jest.

 

Na Leanwashingindex królują produkty skierowane do dzieci (słodycze, płatki śniadaniowe) oraz „zdrowe” fast foody (np. naturalne” frytki z solą morską). Mimo iż to one najczęściej są twarzą leanwashingu to od czasu do czasu słychać o zdrowej ściemie produktów z innego asortymentu. Firma Reebok zapłaciła 25 milionów dolarów ugody w pozwie wniesionym przez Światową Federację Handlu, która zarzuciła firmie nierzetelność w komunikacie reklamowym. W reklamie padł komunikat: noszenie obuwia EasyTone o 28% podnosi napięcie mięśniowe, głównie pośladków. Firma nie dostarczyła dowodów na to, że buty rzeczywiście wpływają na rozwój mięśni. Kara została zasądzona, jednak kampania reklamowa poszła w świat (również w Polsce, gdzie jej twarzą była Edyta Herbuś) i jej oddźwięk był o wiele większy niż późniejsze kłopoty firmy.

 

 

 

Walka z leanwashingiem w Polsce, podobnie jak z greenwashingiem, jest trudna, gdyż zjawiska te nie są prawnie zdefiniowane. Prawo reklamy jest bardzo szerokie, a korzystanie z niego jest o tyle trudne, gdyż przepisy są rozproszone po wielu ustawach. Dlatego duża rolę w kwestii etyki reklamy odgrywają kodeksy etyki oraz organizacje branżowe, które pilnują, aby kreacje agencji reklamowych nie nadszarpnęły zaufania konsumentów do komunikatów reklamowych. Najważniejszym branżowym dokumentem jest Kodeks Postępowania w Dziedzinie Reklamy autorstwa Międzynarodowego Stowarzyszenia Reklamy IAA. W kodeksie jest mowa m.in. o zgodności reklamy z prawdą: „Reklamy nie powinny zawierać żadnych treści lub obrazów, które bezpośrednio lub pośrednio, przez pominięcie, dwuznaczność lub przesadę mogłyby konsumenta wprowadzić w błąd, w szczególności w odniesieniu do (…) właściwości takich jak: natura, skład, metoda i data produkcji, przydatność do określonego celu, zakres użycia, ilość, firma lub miejsce pochodzenia.”. W kodeksie jest również mowa o spoczywającej odpowiedzialności na wydawcy środka przekazu, który powinien zachować należytą ostrożność przy przyjmowaniu i publikacji lub rozpowszechnianiu reklamy. Jak jednak pokazuje praktyka, kodeks nie jest w pełni respektowany zarówno przez agencje reklamowe jak i wydawców. Na emitowane reklamy w telewizji, radiu czy prasie są składane skargi przez samych konsumentów do Rady Etyki Reklamy.

 

Rada Etyki Reklamy rozstrzyga spory pomiędzy konsumentem a reklamodawcą w oparciu o swój Kodeks Etyki Reklamy. W kodeksie znajdują się m.in. nakazy dotyczące warunków wykorzystywania wizerunku zwierząt w reklamie („Reklamy nie mogą propagować postaw kwestionujących prawa zwierząt. Reklamy wykorzystujące wizerunek zwierząt powinna cechować powściągliwość, tak aby zwierzęta nie były przedstawiane w sposób sugerujący możliwość ich niehumanitarnego traktowania.”) jak i punkt dotyczący obecności ekologii w reklamie. W dotychczasowej działalności Rady Etyki reklamy było głośno o reklamie Play, która w opinii Rady naruszała prawa zwierząt, oraz Enei, w której firma była pokazana jako dostarczyciel w 100% energii pozyskiwanej z odnawialnych źródeł energii. Zjawisko zdrowej ściemy nie było dotąd przedmiotem skargi konsumenckiej.

 

Rada Etyki Reklamy oraz jej Kodeks nie jest jednak doskonałym narzędziem. Kodeks obejmuje wyłącznie komunikaty reklamowe – nie obejmuje etykiety, opakowania oraz samej strategii promocji produktu czy usługi. A tymczasem informacja o produkcie dociera do konsumenta nie tylko poprzez prasę, radio, internet czy telewizję, ale również imprezy masowe, hostessy w supermarketach czy samo opakowanie, na którym to, co jest napisane dużą czcionką, jest dla mało dociekliwego konsumenta jedyną informacją.

 

Brońmy się!


Zainicjowanie walki z leanwashingiem, podobnie jak z greenwashingiem, powinna wyjść od oburzonych konsumentów. W Stanach Zjednoczonych już coś zaczyna się dziać. Ciekawą inicjatywą jest Foodcate, aplikacja na telefon komórkowy, dzięki której można dokładnie poznać skład produktu, jego wpływ na zdrowie, a jeśli zamierzamy kupić coś niezdrowego, podpowie zdrowszą alternatywę – wystarczy zeskanować kod paskowy. Jeśli do kogoś bardziej przemawiają obrazki, warto zerknąć na stronę sugarstacks.com, która pokazuje produkty w towarzystwie kostek cukru – tyle kostek, ile jest go w składzie prezentowanego napoju czy ciastka. Dla przykładu: na cztery ciasteczka Oreo przypada trzy i pół kostki cukru, na Snickersa – siedem i pół, opakowanie Skittles -  prawie dwanaście kostek, a puszka Red Bulla – prawie siedem.

 

Brak konserwantów to nie wszystko!


Jeśli producent chwali się, że jego produkt nie ma w składzie konserwantów (czasem brak konserwantów jest wymogiem prawnym – a nie dobrowolną deklaracją), sprawdź, czy jest również wolny od innych podejrzanych substancji:

 

Glutaminian: można go znaleźć praktycznie wszędzie. Jest to uniwersalny wzmacniacz smaku. Jeśli produkt smakuje nijako, glutaminian to zmieni. Substancja zmienia smak potraw, ale również wpływa na ośrodek sytości w mózgu. Jeśli jemu dużo glutaminianu, będziemy zawsze głodni.

 

Fruktoza: kojarzy nam się o wiele lepiej niż biały cukier. Niestety, kiepsko na tym wychodzimy. Fruktoza bardzo szybko przekształca się w tłuszcz oraz powoduje wzrost stężenia kwasu moczowego. Glukoza jest bezpieczniejsza, gdyż najpierw jest wykorzystywana do pozyskiwania energii, a dopiero później przekształca się w tłuszcz.


Fast idzie w slow


Czy frytki są zdrowe? Niedawno w polskich mediach pojawiła się kampania prasowa poświęcona zdrowotnym aspektom frytek sponsorowana przez producenta frytek. Obecnie inna firma, producent parówek, przekonuje, że jego produkt jest źródłem zdrowych tłuszczy oraz ważnych związków mineralnych.


Lays Natural. Bez dodatków, konserwantów. W składzie znajdziemy ziemniaki, olej, sól morską. Producent, dla podkreślania naturalności, wymienia na opakowaniu i w kampanii promocyjnej brak w składzie nawet produktów, których raczej nie spotyka się w chipsach ziemniaczanych. Chipsy mają być dobrym źródłem witaminy C: 17 chipsów, owszem, dostarcza 10% dziennego zapotrzebowania na tę witaminę, ale przy okazji mają 150 kalorii.  


Frito-Lay, właściciel marki Lays, obecnie pracuje nad zmianą wizerunku chipsów, niezdrowej przekąski, m.in. etykietując produkt na opakowaniu napisem „natural”, usuwając ze składu sztuczne dodatki oraz zmniejszając ilość soli poprzez rozłożenie przyprawy wyłącznie na powierzchni chipsa w celu pozostawienia uczucia smaku na języku podczas ich konsumpcji.  Czy po takich zabiegach chipsy zyskają nową twarz?

 

Na leanwashing najbardziej narażone są dzieci, młodzież oraz osoby, które czerpią wiedzę o produktach wyłącznie z reklam. Niestety, w przeciwieństwie do ekologii, a co za tym idzie, ujmujących za serce historii ujawnianych przez organizacje pozarządowe o karczowaniu lasów deszczowych czy katastrofach ekologicznych, które kryją się ze pseudo zielonymi produktami, zdrowa ściema jest mniej medialna. Bo ileż można opowiadać o tyciu społeczeństwa, niezdrowych fast foodach i nadmiarze cukru w diecie? Pomagajmy nie tylko zwierzętom, ale również sobie.

 

 Artykuł pochodzi z:

Organic, magazyn społeczno-ekologiczny, numer 5(8)2012


Słowa kluczowe:

Osoby biorące udział w rozmowie - chcesz oficjalnie zabrać głos-zaloguj się

Komentarze (2)

  • Gość (Justyna)

    Stały link

    Witam , mam pytanie czy ktoś sprawdzał produkty z mleka koziego i samo mleko kozie ile jest mleka w mleku kozim,ponieważ doszły mnie słuchy że studenci jednej z uczelni sprawdzali mleka z marketów na których nie było słowa że w składzie jest mleko krowie a było a co z jogurtami serami skąd się dowiedzieć. Jak to wyśledzić?
    Jakby ktoś coś wiedział to proszę o informację.
    Dziękuję pozdrawiam
    Justyna Renn

  • Gość (piotrek V jaworski)

    Stały link

    Chyba najstarszy przykład >> reklama mimm2 Te kolorowe landryny dystrybuowane są między innymi.... w aptekach :)

Dodaj komentarz

Magazyn Organic - czytaj

banerorganicczasopisma

Zapisz

Organic - ekologia, weganizm, wegetarianizm, zdrowy styl życia, zdrowe odżywianie, rodzicielstwo bliskości, ekologiczne zakupy, świadoma konsumpcja - Twoja strona natury

/W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej >